Czy to panika proszę Pani? Zbliża się odbiór mieszkania!

To już rok czekania od momentu wpłaty zaliczki deweloperowi. To już ostatnia prosta przed odbiorem, a więc człowieku trzymaj się barierki i nie puszczaj. Ciesz się, ale mierz te centymetry.

Zawód architekta wnętrz wyczulił mnie na wiele elementów wnętrza, na centymetry. Dziś na pół centymetra. Dlaczego tak precyzyjnie? Dlaczego moje rozmowy prowadzę z miarką w głowie?  Ponieważ  nie chcę stracić pieniędzy na tych magicznych centymetrach, nie chce stracić czasu od momentu odbioru kluczy, bo chcę zamieszkać w swojej własnej przestrzeni jak najszybciej. Chcę wykończenia mieszkania  bez dodatkowych kosztów.  Chcę zadbać o swój czas i pieniądze. Chcę się tam wprowadzić niebawem. Ot co.

Mój związek z załogą dewelopera trwa właściwie odkąd przekroczyłam próg banku z naderwanym sercem, które mozolnie montowałam przez najbliższe miesiące na swoim miejscu. Podejrzewam, że zrozumieć mnie może teraz szczególnie samodzielna mama, która marzy od wielu lat o niezależnej przestrzeni do życia. Cięcie! Nie wymienię tu listy rzeczy, które się potrafią w nadmiarze przyczepiać do głowy. Postanowiłam nie produkować kleju, który sprzyja przyklejaniu się myśli trudnych. Zamykam tę fabrykę! Znudziło mi się. Idę pielić grządki.

Słowo „strach” zamieniam na „smak”, albo „stodoła pełna siana”…   Myślę, że strach jest w wielu sytuacjach takim nadproduktem. W wielu sytuacja można się od niego uwolnić i nic złego się nie dzieje. Takie czary mary.

Tymczasem próg od drzwi wejściowych jest za niski w stosunku do poziomu wylewki. Tadam! A ja podłogę drewnianą kłaść chcę.

Podłoga

Bosymi stopami w domu.

Przymierzam się do podłogi w domu. Podłoga po której będziemy stąpać będzie drewniana. Takie wyobrażenie podłogi jest ze mną odkąd pamiętam. Każda inna była by kompromisem. Kawałek natury, lasu, ciszy.

_DSC0020_DSC0021_DSC0026_DSC0006_DSC0014

 

Pudrowy róż

Zerkam na nowo nabyty pudrowo różowy czajnik i nie wiem czy on tu dziś trafił z potrzeby wspomnień o życiu beztroskim z dekady dzieciństwa, a ja smakuję właśnie ten moment  z  Barbie dla której budowałam dom pod kuchennym taboretem, czy też idę właśnie w pastele. Pomimo, że w mym m3 schną jeszcze tynki to dziś czuje, że to „me”, „moje” dziś otrzymało „C” jak „ciepło”, „C” jak „Czajnik” Ponieważ dzień odbioru „em” widać już na horyzoncie, czuję „C” w środku. Dawno nie słyszałam u siebie śmiechu na głos w trakcie wchodzenia po schodach tudzież w innych miejscach po drodze. Nawet mam potrzebę robienia tego mniej dyskretnie, chcę niczym rumień zakaźny powodujący swędzące krosty powodować swędzący uśmiech niemalże wszędzie gdzie bywam. Chcę odblokować beztroski śmiech pomimo, że moje życie dawno na beztroskim froncie nie przebywa.  Różowy czajnik, pomimo, że ten w kolorze stali będzie pasował zawsze, bo będzie neutralny.

Witam Was w moich świeżo malowanych progach blogosfery! Dziś mebluję bloga!

różowe.png